Wypracowywując konsensus
Zbudziłem się jakoś w południe . W sumie nic w tym dziwnego zważywszy czas, w którym mogłem usnąć . Wszyscy byli już oczywiście na nogach. Pracowici ludzie. Mi też nie było dane się obijać tego dnia. Już koło 12.00 wziąwszy szypę wraz ojcem Kingi zgarniałem śnieg z podjazdu. Nie zajęło nam to specjalnie dużo czasu. [...]